W smoczym pustkowiu [Tomasz Biela]

 

 Zapierająca dech w piersiach historia i jeden z najlepszych filmów 2013 roku. Bez wątpienia „Hobbit. Pustkowie Smauga” wyreżyserowany przez Petera Jacksona zasługuje na ten tytuł. Druga z trzech części historii opartej na książce J. R. R. Tolkiena sprawia, że ciężko oderwać się od ekranu i wyjść z sali w trakcie seansu filmowego.

             Mocnym punktem jest bez wątpienia znakomita fabuła. O ile w pierwszej części mogliśmy narzekać na przestoje akcji, o tyle teraz stajemy się częścią niezwykłej historii opowiedzianej z dużym rozmachem. Od pierwszej do ostatniej minuty nie można się nudzić, a sceny walki z orkami lub pająkami w lesie to prawdziwe dzieło sztuki. Martin Freeman w roli Bilbo Bagginsa to jak na razie zdecydowanie najsympatyczniejsza postać dwóch epizodów „Hobbita”. Dużym plusem jest również przywrócenie na ekran postaci Legolasa znanego z „Władcy pierścieni”, który z prawdziwym wdziękiem wyrzyna hordy przeciwnika. Komputerowo stworzona postać tytułowego smoka Smauga jest najjaśniejszym punktem tej części przyćmiewającą nieco pozostałych bohaterów. Pomimo wielu zalet można dostrzec również kilka błędów popełnionych przez Jacksona. Postać Beorna, który u Tolkiena jest jedną z najbardziej charakternych postaci, nie odgrywa większej roli w filmie. Nie jest również ostatnim przedstawicielem swojego gatunku jak zostało ukazane w wersji filmowej, na co na pewno zwrócą uwagę fani wersji książkowej. Ponadto film kończy się w najciekawszym momencie i choć będziemy mieli jeszcze trzecią część, to jednak w kontekście całości pozostaje niesmak.

            Jeśli chodzi o stronę wizualną to duże wrażenie robią krajobrazy filmowane w malowniczych górach Nowej Zelandii. Jackson postarał się, aby oddawały klimat baśniowej krainy Śródziemia. Efektownie ujęte zakątki kraju środkowego Pacyfiku sprawiają,  że ma się ochotę również „na żywo” zobaczyć ten piękny kawałek świata .

            Ścieżka muzyczna nie zasługuje na większą uwagę. Tym razem reżyser i jego ekipa skupili się głównie na stronie wizualnej tego fantastycznego widowiska.

            Ogólnie film jest na bardzo dobrym poziomie i warto go obejrzeć. Polecam każdemu kto lubi nie tylko fantastykę, ale baśnie o walce dobra ze złem. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie i jest on naprawdę dobrą propozycją na spędzenie rodzinnej niedzieli w kinie.