Spadkobierca Fergusona [edukacja czytelnicza i medialna]

 

Minęło nieco ponad 7 miesięcy od oficjalnego zatrudnienia Davida Moyesa na stanowisku szkoleniowca Manchesteru United. Stanowisku, które było przez 26 sezonów zajęte przez żywą legendę światowego futbolu, jaką jest Sir Alex Ferguson. Po tym, jak ogłosił swoje przejście na zasłużoną emeryturę w mediach wręcz huczało od spekulacji kto miałby zastąpić człowieka, który poprowadził drużynę United do świetności, święcąc z nią liczne sukcesy.  Wyboru swojego zastępcy miał dokonać sam Ferguson- miał to być człowiek który „spełniał wszystkie oczekiwania”. Tym człowiekiem okazał się wspomniany David Moyes.

Po tym jak świat obiegła informacja o zakończeniu kariery menedżerskiej Sir Alexa, jako fan United liczyłem na zatrudnienie jakiegoś uznanego w świecie trenera. Oczywiście miałem nadzieję, że tym szkoleniowcem okaże się Portuglaczyk Jose Mourinho, któremu nie wiodło się w Realu Madryt i było wiadomo, że po sezonie opuści Królewskich. Podobno sam Mourinho osobiście liczył na tę posadę,  a kiedy ogłoszono spadkobiercę Fergusona był sfrustrowany. Sam byłem troszeczkę zawiedziony, ale widocznie znalazł się ktoś odpowiedniejszy… Przynajmniej zdaniem zarządu klubu.

Manchester United obecnie to wielka marka uznana na całym świecie. Klub, który w swojej historii wielokrotnie był bliski dna, a za każdym razem powracał mocniejszy. Szczególny progres klub odnotował w przeciągu ostatnich 25 lat, kiedy to z przeciętnego angielskiego klubu Alex Ferguson uczynił potęgę piłkarską. Budował zespół od podstaw, krok po kroku, realizując kolejne cele. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie wyjątkowe cechy Fergiego– ogromna charyzma, pewność siebie, zawziętość oraz żelazna dyscyplina, którą można by śmiało nazwać terrorem. W klubie nie było zawodnika, który nie bałby się Fergusona i jego słynnej „suszarki”. Wywierał potężną presję na sędziach angielskiej ligi, za co był wielokrotnie krytykowany. Ale robił to dla dobra drużyny.  Sir Alex potrafił wygrać mecz nim on się jeszcze zaczął. Na przestrzeni tych lat zdążył przyzwyczaić kibiców(w tym mnie) do regularnych sukcesów. Można byłoby się spodziewać, że presja jaka czeka jego zastępcę będzie ogromna. Dlatego musiał to być człowiek silny psychicznie, z charyzmą i odpowiednim zmysłem taktycznym, by kontynuować to, co zaczął i Ferguson.

David Moyes jest inny. Kiedy zaczął pracę w United, byłem do niego nastawiony nieco sceptycznie. Niby solidny trener, mający uznanie w Premier League, a jednak wydawał mi się być człowiekiem bez charakteru. Takie przeciwieństwo Fergusona. Byłem pełen obaw, które się niestety sprawdziły, ale każdy zasługuje na szansę. Zaczął od tego, że zmienił prawie cały sztab szkoleniowy, sprowadzając swoją ekipę z Evertonu. Nie wiem czy chciał udowodnić, że się niczego nie boi, albo na prawdę sztab mu nie odpowiadał. Trwało okienko transferowe, a klub potrzebował wzmocnień. W mediach było głośno o potencjalnych wzmocnieniach klubu z Old Trafford, Moyes ciągle mówił, że “trwają negocjacje”, a skończyło się na jednym transferze Fellainiego, który średnio sprawdza się w szeregach United. Zawiodłem się, bo spekulacje na temat kupna Bale’a albo Thiago Alcantary były dla kibica jak spełnienie marzeń.

Połowa sezonu za nami, większość europejskich lig rozpoczęła już swoje rundy wiosenne. Mistrz Anglii zajmuje siódmą pozycję, czyli środek tabeli. Moyes nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Ciągle próbuje usprawiedliwiać porażki w mediach. Potrafi wygrać mecz z trudnym rywalem, a tydzień później przegrać w beznadziejnym stylu z outsiderem. W Evertonie środek tabeli był wynikiem zadowalającym. Ale Manchester United to nie Everton, tutaj ambicje i oczekiwania kibiców są większe. Rozumiem, że dla trenera to nowa sytuacja, nowy klub, nowe realia pracy. Ale jest także profesjonalistą, a okres aklimatyzacji w moim przekonaniu dawno już minął. Szkot bije niechlubne rekordy United, przegrywając z niektórymi rywalami pierwszy raz od 30 lat albo w ogóle pierwszy raz w historii. Drużyna gra chaotycznie, bez wiary w swoje możliwości, przez pewien moment gra opierała się na Januzaju, chłopaku który dopiero co skończył  19 lat. Moyes nie ma pomysłu na grę. Obawiam się, że sam nie wie co robić, a wszystko co robił dotychczas było robione “na czuja”. Nie potrafi obudzić w kadrze woli walki. Nie wzbudza takiego szacunku ani nawet strachu jak Ferguson. Jako kibicowi nie podoba mi się widowisko jakie tworzą gracze Czerwonych Diabłów. Grają po prostu nudny futbol. Sprowadzenie w styczniu Juana Maty z Chelsea to chyba jedyna rzecz która mnie cieszy z dotychczasowej pracy Szkota. Pytanie tylko, na ile w tym było udziału jego skautów, a ile taktycznej gierki Mourinho, którego The Blues w tym sezonie grać z United już nie będą, ale główni rywale do zdobycia mistrzostwa owszem. Wysoce prawdopodobny jest także udział w tym transferze Alexa Fergusona, który prywatnie utrzymuje z Mourinho przyjazne kontakty i mógł niejako pomóc w finalizacji transakcji.

Jeżeli United nie zakwalifikuje się do europejskich pucharów, pierwszy sezon Moyesa w klubie będzie można określić jednym słowem- klapa. Zbliża się faza play-off Ligi Mistrzów. Na tym polu klub z Old Trafford dotychczas radzi sobie całkiem dobrze, wygrał grupę, trafił na łatwego przeciwnika w 1/8 finału. Jednak nie jestem przekonany by ta drużyna mogła coś zwojować na tym polu z taką niestabilnością formy. Zarząd Manchesteru United musi poważnie się zastanowić co zrobić z Davidem Moyesem. W sieci powstają już zabawne anegdoty na jego temat, na przykład ta: “David Moyes przez jedenaście lat dumał jak sprawić, by Everton był w tabeli wyżej niż Manchester United. Wreszcie mu się to udało.”W moim przekonaniu klub powinien dać mu czas do końca sezonu. Ferguson pozostawił po sobie przyzwoity skład, który wystarczyło tylko uporządkować i wzmocnić. Jeżeli sytuacja drużyny się nie poprawi i nie zacznie wygrywać meczy, powinni go zwolnić. Jest dobrym terenem, widać że się stara, ale najwyraźniej funkcja menedżera United go przerasta- po prostu nie daje rady.