Róże fitnessu [edukacja czytelnicza i medialna]

 

Ja wiem, że to ogólnie może cholernie kogoś urazić a nawet zaboleć, ale mnie boli za każdym razem, gdy słyszę to wieczne marudzenie. Przerosło mnie to już w każdym możliwym calu i milczeć dłużej nie umiem, a nawet już nie chcę.

Jak to jest, że współczesny człowiek, musi być na tyle ograniczony, że u większości kończy się na bezustannym stękaniu. Każdy tylko wiecznie narzeka, jaki to jest niedoskonały, ile ma tam, co mu wisi tu.

Lubisz jeść? To nie truj o tym, jak wyglądasz! Nikt nie urodził się doskonały –ja rozumiem– ale kurcze, albo się zaakceptujcie, albo przestańcie dzielić się swoim bólem istnienia z resztą świata.

Jest przecież tyle przeróżnych możliwości poprawienia siebie. Nie trzeba oczywiście ruszać pod skalpel, ale chociażby iść na głupią siłownię, czy pobiegać wieczorem z koleżanką.

Wieczne oglądanie w telewizji czy internecie, skrzywdzonych przez los ludzi, którzy są tacy, nie ukrywajmyz wyboru, z czasem zrobiło się nudne, a aktualnie jest, lekko mówiąc, irytujące. Koniec tych mydlanych baniek, w których są zamknięci ci więksi. Tego już nie da się słuchać.

Media zalewają nas produktami slim&fit. Uwierzcie mi, że można schudnąć! Spróbowałam!  Można zorganizować na to czas, znaleźć chęci i motywację. To jasne, że jeśli ktoś będzie szukać wymówek, to je znajdzie, tylko niech potem (no błagam) nie marudzi.

Sama chodzę na siłownię od 4 miesięcy, uwierzcie, widziałam tam w listopadzie figury rodem z ,,jesteś tym co jesz”, w głębi siebie myślałam: no kurcze, babo, szkoda czasu, z tym nie da się nic zrobić! Jest marzec, a one straciły lekko po 10-15kg.

Wyobrażam sobie, ile odwagi i determinacji kosztowało je pierwsze wyjście z szatni. Stawiam dyche, że czuły wzrok wszystkich na sobie i słyszały śmiechy pod nosem… Ale co? Udało się! Szczerze je podziwiam. Jestem w szoku za każdym razem, gdy widzę ten ból na ich twarzach, mimo którego nie poddają się. Ciągle je dopinguję!

Ta cała tłusta niemoc to gruba ściema! Wystarczy trochę chęci i zaangażowania i można dużo zdziałać. Z wagą jest jak ze wszystkim innym – wystarczy dążyć do celu! Ta droga do ekstra figury jest ciężką pracą, hektolitrami potu i niewyobrażalnym bólem. Ale jak to mówią, jeśli jest ciężko to znaczy, że warto!

Pasuje Ci Twoja figura? Nie ma sprawy! Poważnie! Tylko nie marudź!

Pamiętaj, że największym sukcesem, jest dobrze czuć się w swoim ciele!!!

Wytrwała :)