ZOBACZYĆ TO,  CO NIEWIDZIALNE [recenzja filmu “Dekalog I” autorstwa Nikoli z I A]

 Zobaczyć to, co niewidzialne

 

Na polanie rosło piękne drzewo. Pewnego dnia przechadzał się tamtędy malarz, który dostrzegł kwitnącą wiśnię i postanowił ją namalować. Poeta napisał o niej wspaniały wiersz, dzieci bawiły się pod jej rozłożystym cieniem. Uczony, pojawiwszy się w tamtej okolicy, również zauważył to majestatyczne zjawisko. Z torby wyjął jedną ze swych grubych książek, a następnie przeczytał: Cerasus Vulgaris, wiśnia pospolita występująca w stanie dzikim, i… jako jedyny nie ujrzał drzewa naprawdę.

Krzysztof Kieślowski w swoim pierwszym z cyklu filmów pod tytułem „Dekalog” zilustrował pierwsze przykazanie: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. Dzieło bogate w symbole, czasem łatwiejsze, czasem trudniejsze do rozszyfrowania. Wiele z nich ma w sobie ukryte piękno, choć przypominają o dramacie. Dzięki rozmaitego rodzaju znakom i delikatnej muzyce obraz uzyskuje specyficzny, niemalże mistyczny klimat. Mimo iż bohaterowie śmieją się, w powietrzu unosi się atmosfera przygnębienia i pustki, która ma wkrótce nadejść. Czasem przywodzi to na myśl atmosferę szwedzkich ekranizacji niektórych kryminałów. Chłód zionie z ekranu i nie jest to efektem panującej zimy. Film opowiada o wykształconym ateiście, samotnie wychowującym rezolutnego synka Pawła. Jako człowiek nauki Krzysztof wierzy w jej potęgę i zachwycony jest każdą nowinką technologiczną. Swoje poglądy i przeświadczenie o nieomylności maszyny przelewa na syna. Zgoła inną postawę prezentuje ciotka Pawła, wiedząca, iż na tym świecie istnieją zjawiska, których wytłumaczyć się nie da. To ona przekazuje bratankowi jedną z najpiękniejszych definicji Boga. W ten sposób zarysowuje się kolejny motyw: konflikt pomiędzy rozumem a wiarą. Czynniki te wywierają znaczący wpływ na chłopca, który dzięki podejściu ojca jest bardzo inteligentny, ale również potrafi oddać się nieco filozoficznej zadumie. Relacja ojca z synem jest wspaniała, lecz ojciec tak, jak uczony, nie ujrzał drzewa wiśni. Wszakże wszystko można racjonalnie wytłumaczyć. Komputer jest bogiem, który odpowie na każde pytanie oraz zrobi wszystko, co rozkażesz. Już początkowa scena wydaje się być znamienna. Mężczyzna w grubym płaszczu niczym Inuit siedzi przy malutkim ognisku i spogląda przenikliwie na widza, jakby chciał opowiedzieć pewną historię. Pojawia się też później jako zwiastun tragedii. Ojciec, zatwardziały w swoich przekonaniach, nie przywiązuje wagi do niefortunnych zdarzeń, które mają za zadanie przekazać ważną wiadomość. Konsekwencje bezgranicznej wiary w naukę i osiągnięcia technologiczne będą bardzo bolesne.

„Dekalog I” jest filmem, który ma w sobie coś magnetyzującego. Wciąż dostrzega się nowe znaczenia i symbole. Wyraźny kontrast bieli i czerni informujący nas o istotnych rzeczach. Uwydatnienie pewnych sytuacji służących jako symbol. Wykonane w bardzo dobrym stylu. Wojciech Klata grający Pawła niezmiernie przekonujący. Muzyka zdaje się być pełna żalu. Każdy element filmu przemyślany i zorientowany na przekazanie pewnej mądrości, byśmy potrafili dostrzec to, co rozum poddaje w wątpliwość.

Autorka: Nikola Wrzołek