“Nietykalni” – lekcja wrażliwości [Karolina Kuczera]

 “Nietykalni” w reżyserii Oliviera Nakache oraz Erica Toledano to historia oparta na faktach, opowiadającą o przyjaźni między niepełnosprawnym milionerem Philippem oraz czarnoskórym, wywodzącym się z ubogiej rodziny, Drissie.
            Driss to wysoki, silny czarnoskóry mężczyzna, który w swoim życiu niejedno przeszedł. Z więziennego bytu trafia w sam środek pozornie idyllicznego życia wśród przepychu i pieniędzy paryskiego milionera. Podjąwszy się zadania, które zlecono mu niemalże przymusem, odkrywa wiele mrocznych zakamarków codziennej egzystencji osoby poruszającej się na wózku, a przy okazji na nowo odkrywa samego siebie.

 

 To film, którego nie boję porównać się do dzieł z najwyższej półki. To świat mężczyzn, których życie toczy się w dwóch skrajnych rzeczywistościach. Z jednej strony mamy milionera w średnim wieku, pokaźnych rozmiarów dom, ekskluzywne samochody, drogie garnitury i dzieła sztuki. Z drugiej zaś młodego, mieszkającego w ubóstwie czarnoskórego mężczyznę, który sam do końca nie wie, czego chce.

Co ich łączy? Na początku młody Driss (Omar Sy) nie jest w stanie wyobrazić sobie życia u boku niepełnosprawnego Philippe’a ((François Cluzet). Bardzo szybko zaczyna jednak zauważać korzyści tego układu; i to nie tylko materialne. Świat gangów, muzyki techno i marihuany powoli odchodzi w zapomnienie.

 

Philippe zaczyna rozumieć, że jego życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej gdyby od początku (tragicznego początku) znał kogoś takiego jak Driss.

 

Wbrew pozorom “Nietykalni” to nie łzawa, ckliwa historia o ludzkiej tragedii. To historia prawdziwej przyjaźni i  głębokiej empatii.

 

Ten film trafił do grona filmów “must see”. Położyłabym go na półce obok takich obrazów jak “Forrest Gump” czy “Zielona Mila”. To film dla koneserów dobrego kina, ale i historii pisanych życiem.