Codzienność [Patrycja Bizoń]

Wiosna, lato, jesień… Poniedziałek, wtorek, środa… Rano, południe, wieczór. Szkoła, praca, obowiązki. Codzienność – nasze drugie „ja”. 

Wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Kiedy zatracimy się zupełnie i całkowicie oddamy codziennej rutynie. Bardzo łatwo jest wpaść w trans. Obecnie sama się w nim znajduję, ale nawet w bagnie codzienności, warto szukać przejrzystości. Mamy cichą nadzieję, że możemy zaplanować to wszystko inaczej… Pieprzyć to!

W ten sposób jeszcze bardziej tęsknimy za normalnością. Codziennie to samo.. wracamy z naszego najmroczniejszego końca do niezbyt ciekawego początku.  I gdzie w tym wszystkim sens? Tutaj pojawia się znacząca cisza: przecież każdy bezsens ma swój sens, prawda? Trzeba więc żyć tak, aby nasza codzienność, codziennością się nie nudziła.

Gdzieś głęboko w sobie skrywam swoją receptę na prawidłowe funkcjonowanie w codzienności. Trzeba przełamać się i umieć okazać trochę wiary w lepszy świat, w lepsze jutro. To już połowa sukcesu. Przecież to nie codzienność nas zmienia. To my ją zmieniamy, czyniąc z niej czarno-biały scenariusz.

Próbujemy utrzymać się na powierzchni, ale z reguły opadamy na dno. Co tak naprawdę jest tego powodem? Potraficie okłamać własne sumienie, wmawiając sobie, że wcale tak nie jest? To jest właśnie wewnętrzna walka z samym sobą, z przytłaczającą nas codziennością. Rada? Zacząć w końcu stawiać czoło wszystkim przeciwnościom losu i nie oglądać się za siebie, bo nie ma nic bardziej zmiennego od codzienności.