Historia Kopciuszka [Kamila Rączka]

21. września 2012 udaliśmy się na festyn “Zakończenie lata” w Niedobczycach w Parku im. H. Czempiela. Na scenie wystąpiło mnóstwo utalentowanych osób, m.in. Sabina Jeszka, z którą udało nam się porozmawiać przed występem.

 Kamila Rączka: Może na początek parę słów na temat dzisiejszej imprezy… Cieszysz się, że tu dzisiaj jesteś?

Sabina Jeszka: Niesamowicie się cieszę, bo Rybnik to moje rodzinne miasto. Gdy dostałam zaproszenie, zgodziłam się bez chwili wahania. Nie mogę się już doczekać występu. Mam nadzieję, że publiczność miło mnie przywita i będziemy dobrze się bawić.

K.R.: Twój występ zakończy to wydarzenie. Czy grałaś już w Rybniku jako “gwiazda wieczoru”?

S.J.: Tak, jakiś czas temu, w Fundacji Elektrowni Rybnik. Nie wiem czy byłam gwiazdą wieczoru; to chyba za dużo powiedziane. Mam nadzieję, że dzisiejszy występ będzie  jedyny w swoim rodzaju (dodaje z uśmiechem)

K.R.: Stresujesz się?

S.J.: Bardzo! Człowiek zawsze najbardziej stresuje się przed “swoimi”.

K.R.: Z Rybnika przeniosłaś się do „stolicy możliwości”. Jak udało Ci się odnaleźć w Warszawie?

S.J.: Początki zawsze są trudne. Przez pierwsze miesiące nie było najlepiej, bo nie znałam nikogo; nie wiedziałam od czego mam zacząć i gdzie szukać. Zaczęłam chodzić na imprezy muzyczne, poznawałam artystów. Dopiero w maju trafiłam na producentów, z którymi zgrałam się muzycznie. Teraz robię to, o czym od zawsze marzyłam. Reasumując, początki są trudne, trzeba polubić to miasto i czekać aż będzie lepiej.

K.R.: Czy Warszawa faktycznie ma większe/ lepsze możliwości do tworzenia muzyki?

S.J.: Tak, z pewnością. Jest więcej muzyków, więcej producentów.

K.R.: Codzienność zamieniłaś na świat, o których marzy każda nastolatka. Czy nie przypomina Ci to historii Kopciuszka showbiznesu?

S.J.: Myślę, że są dwie strony medalu. Z zewnątrz wszystko wygląda pięknie, wszyscy się uśmiechają, a tak na dobrą sprawę, większość robi to na pokaz. Niestety trzeba nagiąć swoje zasady, żeby w ogóle zaistnieć. To jest smutne, że osoby, które mają naprawdę ogromny talent muszą robić coś wbrew sobie, żeby pokazać się w tej branży.

K.R.: Jakie były Twoje oczekiwania wobec programu “Mam Talent”? Spodziewałaś się, że zajdziesz tak daleko?

S.J.: Wiadomo, że nie spodziewałam się. Wcześniej nie śpiewałam publicznie; jedynie w domu dla własnej satysfakcji. Ale chciałam się sprawdzić, no i okazało się, że przeszłam najpierw ze zwykłego precastingu do castingu jurorskiego, a potem do półfinału. Byłam ogromnie zaskoczona. Wtedy nie myślałam o tym, żeby wygrać program, tylko o tym, by zaśpiewać jak najlepiej i zostać zapamiętaną. Dostałam nagrodę specjalną, co jest dla mnie bardzo istotnym wyróżnieniem. Mam nadzieję, że nie zaprzepaszczę tej szansy. Moim zdaniem, każdy, kto chciałby się sprawdzić, powinien tam pójść. “Mam Talent” otwiera furtkę do kariery. Osoby, które znam z III edycji, nie przestały śpiewać i powodzi im się coraz lepiej. Z takich szans trzeba korzystać. A dlaczego poszłam do “Mam Talent”? (pauza) Oglądaliśmy z rodziną wcześniejsze edycje. Kiedy zapytałam: “No, a może ja poszłabym; sprawdziła się?” Dostałam odpowiedź: “Nie. Gdzie tam pójdziesz, powiedzą Ci coś złego, zamkniesz się w sobie i tyle.” (uśmiech) Więc nie powiedziałam rodzinie o tym, że wybieram się na precasting. Stwierdziłam, że poinformuję ich w momencie, gdy dostanę telefon, że przeszłam dalej.

K.R.: Ale zaczęło się od szkolnego “Idola”… Czy możliwość wystąpienia przed większą publicznością zmotywowała Cię?

S.J.: Szkolny “Idol”, to był taki pierwszy dryg. Bardzo dobrze wspominam ten czas (uśmiech)

K.R.: Program “Mam Talent” dał Ci ogromną popularność. Jak wyobrażasz sobie dalsze etapy rozwoju swojej kariery?

S.J.: Przede wszystkim będę pracować nad nowym materiałem. Mam nadzieję, że w końcu powstanie płyta, bo każdy wokalista, ostatecznie, do tego dąży. Tworzenie sprawia mi ogromną radość, a osoby, z którymi pracuję są moimi bardzo dobrymi znajomymi, a w tej pracy jest to niezwykle istotne.

K.R.: Wciąż słyszymy o artystach z naszego regionu, którzy podbijają muzyczny rynek. Jakich rad mogłabyś udzielić tym, którzy chcą znaleźć swoje miejsce w show biznesie?

S.J.: Przede wszystkim nie wolno poddawać się. Jeśli człowiek wie, że robi coś dobrze, to musi dążyć do celu. Nie może oszukiwać siebie, kreować się na kogoś, kim się nie jest, bo ludzie to wyczują. Musi próbować, ale musi być sobą.

 K.R.: Niedawno wyszedł Twój pierwszy singiel. Jak przebiegały prace? I dlaczego czekaliśmy tak długo?

S.J.: Przez półtora roku szukałam producentów, z którymi mogłabym się odnaleźć muzycznie, ale niestety wszyscy widzieli mnie inaczej, niż ja siebie samą. Tak jak mówiłam, dopiero w maju poznałam producentów, z którymi pracowałam nad tym singlem, i nadal pracuję nad kolejnym materiałem. Ten muzyczny kawałek powstał w tydzień, ponieważ pojawiła się wena twórcza (uśmiech) Mam nadzieję, że inne piosenki również będą powstawać tak szybko i w tak miłej atmosferze.

 K.R.: Jest singiel i czas na więcej! Wspominałaś o płycie. Kiedy premiera?

S.J.: Sama nie wiem kiedy… Na pewno w momencie, kiedy pojawią się sponsorzy, którzy pomogą mi w pracy nad kolejnym materiałem. Wiadomo, że nikt nie pracuje charytatywnie. Drugą sprawą jest wytwórnia muzyczna. Nie chcę się śpieszyć z płytą, bo chciałabym, by każda piosenka była czymś wyjątkowym.

K.R.: Na zakończenie: za czym najbardziej tęsknisz?

S.J.: Za ludźmi. Za domową atmosferą Rybnika. Wszyscy się tu znają, wszyscy są życzliwi.