4 TYSIĄCE CHODZĄCYCH PIĘKNOŚCI (tekst z zajęć ed. czytelniczej i medialnej)

Co roku u blisko czterech tysięcy kobiet wykrywany jest rak szyjki macicy. Ponad 2 tysiące bisneswoman, matek i żon umiera. Czy możemy jakoś temu zapobiec? Czy jesteśmy same sobie winne? Co możemy zyskać dzięki chorobie?

Temat, który dotyka każdego z nas (osobiście lub nie) powoli wychodzi z cienia. Nie jest już tabu. Nie jest tematem, o którym wstydziły się mówić nasze ciotki i babki, bo dotyczyło to “tych rzeczy”, o których nie powinno się mówić w towarzystwie. “Tych” części ciała, które powinnyśmy zostawić samym sobie, nie pokazywać nikomu, a zwłaszcza lekarzowi – obcemu facetowi. No, chyba, że podczas porodu.
My młode, silne i często chore kobiety, chcemy uświadomić świat jak ważne jest dla nas zdrowie. Rak to nie tylko nasz problem. To problem całego społeczeństwa. Razem z nami przeżywają to bliscy. Chcą nam pomóc, ale nie wiedzą jak.
Często wystarcza rozmowa, pytanie jak nam pomóc, wspólnie spędzony czas i pokazanie chorej, że nie jest sama.

Może dzięki rakowi jest silniejsza?

I tak właśnie dzięki chorobie kobiet zaczynają żyć. Wiedząc, że kolejnego dnia może być gorzej, chcą czerpać energię z każdej chwili. Podróżują, ćwiczą, robią rzeczy, na które wcześniej nie miały czasu, a bynajmniej tak się im wydawało.
Całe nasze społeczeństwo wydaje się być zarażone jednym i tym samym wirusem. To niedorzeczne, że tak poważna choroba musi nam uświadomić, po co tak naprawdę żyjemy i co jest dla nas ważne.

My, młode, silne matki, bisneswoman, nauczycielki, uczennice, sklepowe powinnyśmy stanąć na chwilę nad nosicielką raka. Nie po to, by jej współczuć, tylko po to, by wziąć z niej przykład. Ruszyć w świat, zacząć zwracać uwagę na to, co nas otacza w tej chwili.